środa, 15 listopada 2017

3 kosmetyki z Biedronki do 5 zł czyli tanie i dobre




Drogo nie zawsze znaczy dobrze.
Taka zasada dotyczy niemal wszystkich dziedzin życia, czy są to ubrania, obiad w restauracji, czy strzyżenie u fryzjera. Owszem, są marki czy miejsca o wysokiej renomie, gdzie cena rzeczywiście przekłada się na wysoką jakość.
Często jednak bywa tak, że świetnie sprawdza się coś, co kosztuje niewiele.
Dziś chciałabym Wam zaproponować takie właśnie "tanie i dobre" czyli 3 kosmetyki z Biedronki, które według mnie są równie skuteczne co dużo droższe odpowiedniki.





1. BeBeauty Hydrate Nawilżający Płyn Micelarny 2 w 1

Produkt kultowy, chwalony na wszelkich forach kosmetycznych i blogach urodą się zajmujących.
Proste opakowanie, aplikacja bez konieczności odkręcania, po podniesieniu góry nakrętki.
Płyn bezbarwny, bezzapachowy, nie zawiera parabenów ani sztucznych barwników.
Przebadany dermatologicznie i okulistycznie.
Skutecznie usuwa makijaż (także wodoodporny!) a przy okazji nie wysusza. Nie podrażnia ani mojej cery naczynkowej ani okolic oczu, skóra pozostaje po nim rzeczywiście fajnie nawilżona.
Jest dość wydajny, przy zmywaniu codziennego zestawu makijażowego, czyli w moim wydaniu: lekki podkład na twarz + tusz do rzęs, buteleczka 200 ml wystarcza spokojnie na 2 - 3 tygodnie.
Dla mnie to najlepszy micel jaki miałam i kupuję go gdy tylko jest dostępny, bo pomimo, że w stałej ofercie Biedronki, to jednak zdarza się, że jest wyprzedany.

Cena: ok. 4 zł





2. BeBeauty kremowy żel pod prysznic Berries Passion białe kwiaty i jagody acai

Jestem wielką fanką żeli i produktów do ciała Balea, które niestety nie są dostępne w Polsce, nad czym ubolewam :) Wprawdzie mam znajomą dobrą duszę, która przywozi je z Niemiec, jednak używam ich non stop i czasem zapas zwyczajnie się skończy.
Przypadkiem trafiłam na ten biedronkowy odpowiednik, bo... opakowanie do złudzenia przypomina Baleę i był tani. Kupiłam z ciekawości i okazał się strzałem w 10!
Gęsty, kremowy, genialnie pachnie, fajnie się pieni i jest bardzo wydajny.
Występuje w kilku wersjach zapachowych, pojemność 400 ml starcza na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt użyć.
Nawilża skórę, jeśli nie jest nadmiernie wysuszona, nie trzeba używać balsamu.
Szczerze polecam!

Cena: ok. 4 zł





3. Biosilk Silk Therapy jedwab do włosów

Nie jest to produkt stricte biedronkowy, ale tam dostępny najczęściej.
Seria małych buteleczek (20ml) zawiera nie tylko jedwab do włosów, ale i olejek arganowy, olejek z czarnuszki (testuję obecnie) i olejek makadamia.
Mnie jak do tej pory najbardziej przypadł do gustu ów jedwab.
Pomimo tego, że nie jest to wielka pojemność, jest bardzo wydajny.
O gęstej formule, wystarczy odrobina wtarta po myciu w mokre włosy. Pięknie je odżywia i wygładza oraz nabłyszcza.
Na moje długie już pasma wystarcza na ok. 15 aplikacji.

Cena: 4,99 zł


Znacie, używacie któryś z tych kosmetyków?
Jestem ciekawa Waszych opinii, piszcie!

niedziela, 12 listopada 2017

Metoda wzajemności




Sposobów na uspokojenie sumienia po zakupach jest kilka.
Można wmówić sobie, że świeżo nabyty ciuch jest właśnie tym od lat wymarzonym, a jak wiemy, marzenia trzeba spełniać :)
Można kupić wino i sączyć, patrząc na nowy nabytek odzieżowy... Wraz z coraz niższym poziomem owego szlachetnego trunku w butelce, spada również poziom wyrzutów sumienia, zaś wybornie poprawia się humor :)
W końcu można zastosować metodę wzajemności :)
Na czym ona polega?
Idziesz na zakupy ze swoją przyjaciółką. Zakochujecie się w identycznym modelu czapki, ale każdej z was trochę szkoda wywalić 30 zł na nakrycie głowy, zwłaszcza, że obie jesteście wytrawnymi łowcami w second-handach i czapuchy to kupujecie po złociszu czy co najwyżej piątaku... Przypominacie sobie, że przecież jedna miała w sierpniu urodziny, druga imieniny w październiku a w ogóle to już mikołajki za pasem... W związku z powyższym, każda kupuje czapkę i daje w prezencie tej drugiej!
Działa wybornie, bo miło jest dawać prezenty, jeszcze milej dostawać, a w przypadku metody owej plusem dodatkowym jest fakt, że zawsze w 100% trafione!!!!
Oczywiście możecie ją zmodyfikować, iść na zakupy z siostrą, mamą, chłopakiem i niekoniecznie nabywać dokładnie to samo. Ważny jest zamysł - ja Tobie, a Ty mnie :)

Ja to chyba OPATENTUJĘ :)


 



zdjęcia by beassima


Czapka/hat - ONLY
Sweter/sweater - H&M
Płaszcz/coat - Zaful
Spodnie/trousers - H&M
Buty/boots - Vagabond
Torebka/bag - no name

niedziela, 29 października 2017

Szare miraże



Lubię się czasem wtopić w szarość.
To taki trochę "niewidzialny" kolor, ani jasny ani ciemny.
Nie rzucający się w oczy, a jednak bardzo szlachetny.
Idealny do czerni.
Pasujący do mnie, choć nie zawsze.





Zdjęcia by Aga S.


Koszula/shirt - Burberry
Jeansy/jeans - ACNE
Sweter/sweater - TUTAJ
Botki/boots - Zara
Torebka/bag - no name

czwartek, 26 października 2017

Donna Tartt "Szczygieł" czyli książkowe podsumowanie września

foto: empik.com


Dawno nie czytałam tak... fascynującej historii!
Tym zdaniem zdradzam Wam swoją opinię już na samym wstępie ale uwierzcie, nie bez powodu książka dostała Nagrodę Pulitzera w 2014 roku.
Donna Tartt "Szczygieł".
Autorki nie znam zupełnie, pomimo, że to już trzecia z jej powieści (zamierzam jednak szybko nadrobić zaległości!).

"Szczygieł" to obraz Carela Fabritiusa, wiszący w nowojorskim Metropolitan Museum of Art. To jednocześnie ulubiony obraz matki Theodora Deckera, głównego bohatera powieści.
Historia rozpoczyna się, gdy nastoletni Theo wraz z mamą zwiedzają wystawę we wspomnianym wcześniej muzeum i oglądają tytułowy obraz. Chłopca fascynuje jednak dziewczyna, którą spostrzega na sali, pozostaje więc z tyłu, gdy budynkiem wstrząsa wybuch bomby. Chłopiec cudem uchodzi z katastrofy z życiem, potajemnie zabierając obraz ze sobą.
Odtąd będzie on mu towarzyszył zawsze, przypominając zmarłą podczas zamachu matkę. Stanie się jego amuletem, a jednocześnie przekleństwem.


W tej książce mamy wszystko - miłość, przyjaźń, galerię ciekawych postaci, wszelkie odcienie szarości, wiele niejednoznaczności.
Jest tutaj smutek, jest radość życia, jest strach i nadzieja.

Całkowicie celowo nie chcę zdradzać Wam fabuły powieści poza wspomnianym wyżej początkiem, bowiem to naprawdę cholernie dobra książką i czystą przyjemnością jest odkrywanie, co będzie dalej.
Jest bardzo obszerna, dlatego czytanie jej zajmie dłuższą chwilę, u mnie na tej wciągającej lekturze upłynął wrzesień. Ale warto, polecam bardzo mocno wszystkim tym, którzy lubią słowo pisane pięknie i mądrze.


niedziela, 22 października 2017

Teatralnie



Hej Kochani!
Ci, którzy regularnie zaglądają na mojego bloga wiedzą, że czasem lubię poszaleć.
Bardzo sobie cenię klasykę, ale moja modowa dusza nie lubi stagnacji i jednego, konkretnego stylu. Stąd też pojawiają się i stylizacje boho, i eleganckie, lub też jak dziś, ekstrawaganckie, żeby nie powiedzieć, nieco teatralne.
We wszystkich czuję się jak ryba w wodzie :)

Do czego nosić złotą spódnicę?
Teoretycznie do wszystkiego, praktycznie łatwo przekroczyć granicę kiczu, a za tym akurat nie przepadam.
Do czego więc?
Ja postawiłam na stonowane kolory czyli biel i czerń, ale nie da się ukryć, dałam czadu fasonem koszuli. Zakochana w niej byłam gdy tylko się pojawiła, upolowałam ostatnią sztukę za pół ceny na wiosennej wyprzedaży. Założyłam ją kilka razy, ale zawsze solo. Teraz zaś narzuciłam na nią krótki żakiet i okazało się, że tworzą bardzo fajny zestaw. Owa złota spódnica dodaje zaś smaczku całości.

Jako butoholiczka nieuleczalna nie mogłam się też oprzeć nowym, zamszowym maleństwom od TYMOTEO zwłaszcza, że sklep stacjonarny mieści się w mojej rodzimej Częstochowie, w samym centrum przy Dąbrowskiego 9 gdyby ktoś pytał :) Poszłam, zmierzyłam i przepadłam!
W głowie pozostało mi jeszcze kilka innych modeli, ale ostatecznie zdecydowałam się właśnie na ten, który widzicie na zdjęciach, on line dostępny TUTAJ (w ogóle warto zajrzeć na stronę sklepu, bo trwa promocja urodzinowa Tymoteo z 20% rabatem!).

Do całości dodałam czarną kopertówkę vintage i voila!
Oto jestem teatralnie, bo i do teatru również bym się tak ubrała, ekstrawagancja nie wyklucza elegancji :)


 



Zdjęcia by Beassima


Koszula/shirt - Zara
Żakiet/jacket - H&M
Spódnica/skirt - Mohito
Botki/boots - Tymoteo
Kopertówka/clutch - no name (vintage)

niedziela, 15 października 2017

W żółtych kalendarzach liści...



O miłości na jesień dziś będzie...
Rzadko zakochuję się w ubraniach w cenach regularnych (czytaj - nie pochodzących z second hand) bo wolę wydawać na inne przyjemności, typu podróże. Od tygodnia mam na utrzymaniu również jednego takiego rudego, kto nie widział zapraszam na mój Instagram :)
Co nie zmienia faktu, że uwielbiam przeglądać co nowego w sieciówkach.
Tak właśnie trafiłam na kobaltowy sweter, który widzicie na zdjęciach.
Fason może zwyczajny, ale kolor, ten kolor!
Cena też bardzo przyzwoita więc zawędrował do mojej szafy, oczywiście ostatnio noszę go namiętnie do czego się da, na przykład musztardowej spódnicy:)


 



Zdjęcia by Beassima


Sweter/sweater - H&M
Spódnica/skirt - Zaful
Torebka/bag - no name
Botki/boots - TUTAJ
Kolczyki/earrings - TUTAJ

niedziela, 8 października 2017

Flats and pearls




I skończyło się rumakowanie!
Za oknem leje na zmianę z pada, kropi, siąpi i w ogóle pizga złem...
Nie lubię tej wersji jesieni, może być zimno, ale słońce proszę!
Zdjęcia siłą rzeczy popełniłam więc w domu, zwłaszcza, że chciałam pokazać Wam tą piękną koszulę z perełkami i haftowane klapki, moje nowe nabytki (uroki zakupów internetowych zza oceanu - zanim przesyłka dotrze, zdąży zmienić się pogoda :)
Zestaw podwójnie imieninowy, bowiem razem z moją Mamą obchodzimy razem.






Zdjęcia by Beassima


Koszula/shirt - TUTAJ
Spodnie/trousers - Zara
Klapki/shoes - TUTAJ